| < Luty 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29        
LINKUJMY! - akcja hipertextowa
It is a DELICIOUS CAKE. You must eat it.
RSS
środa, 16 kwietnia 2008
Wtem!

Niespodziewanie czas się skurczył i zostało 1,5 miesiąca.

:O 

13:00, icona.vera
Link Komentarze (1) »
piątek, 28 marca 2008
Co było do okazania

Istnieje pewna grupa zawodowa, która bardzo lubi oglądać mój dowód osobisty. Są to sprzedawcy napojów raczej wyskokowych. Mimo, że dokument ów posiadam już od paru lat, na palcach jednej ręki mogę policzyć ile razy >nie musiałam< go pokazywać. Ot, przekleństwo buzi wiecznej 15-latki.

W ramach załatwiania papierków okołoślubnych wybrałam się wczoraj do USC po odpis aktu urodzenia. Prosto stamtąd miałam jechać do pracy, więc miałam przy sobie plecak z laptopem.
Znajduje odpowiedni pokój, wyłuszczam sprawę. Pani zapytuje w jakim celu potrzebny jest mi ten akt. Wyjaśniam i słyszę: "Dziecko! To ty z tornistrem chodzisz i męża chcesz?".

 

08:30, icona.vera
Link Dodaj komentarz »
piątek, 07 marca 2008
Na osłodę

Fotka z przymiarki w trakcie III WWPS im. B:

Powinnam ją mieć w łapkach za 1,5 miesiąca. 

12:14, icona.vera
Link Komentarze (4) »
Kryzys 49. zaproszenia
Rozdawnictwo zaproszeń trwa. Tym razem robimy wycieczki po mojej rodzinie i znajomych.
Zmęczenie materiału daje się jednak we znaki. Fajnie, że ludzie się dopytują i dają dobre rady na postawie własnego doświadczenia, ale tęsknię za gadką-szmatką na inny temat.
11:56, icona.vera
Link Dodaj komentarz »
piątek, 29 lutego 2008
Bo buty, moja droga, to się muszą świecić jak lusterko

Byliśmy w Heimacie przyszłego ślubnego. Wykonaliśmy plan maksymalny czyli rozwieźliśmy zaproszenia dla 70 osób w 5 dni. 70! W 5! Pod koniec nie czułam mięśni twarzy od uśmiechu i całusów przeróżnych cioć. 

Ale najważniejsze, że teściowa pokazała mi Najlepszy Sposób Pastowania Butów. 
Nie wiem, jak mogłam bez tego w ogóle funkcjonować. (insider's joke) 

16:07, icona.vera
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 lutego 2008
Logistycznie
Bridezilla jak wiadomo życia sobie nie lubi ułatwiać i wymyśla kolejne kombinacje alpejskie, co by się za bardzo nie nudzić.
Aktualny problem to przewóz osobników ludzkich z punktu A (kościół) do punktu B (dom weselny). Tak się składa, że oba punkty są na dwóch różnych końcach miasta w odległości ~27 kilometrów.
Sami widzicie, że spacerek nie wchodzi w grę.
W heimacie narzeczonego takie problemy rozwiązuje się wynajmem miejskiego autobusu, co uważam za całkiem fajne rozwiązanie. I teraz takie oto pytanie: czy w stolicy da się wynająć taki autobus (nie autokar)?
Za odpowiedzi obiecuję dozgonną wdzięczność i nazwanie Waszymi imionami moich udomowionych pająków.
15:30, icona.vera
Link Komentarze (3) »
środa, 30 stycznia 2008
Poczta Polska dba o moje ciśnienie

W ogóle to ciśnienie mam niskie. Nie przytoczę teraz konkretnych liczb, bo nie mam do takich rzeczy pamięci. Ale czy mierzy mi je ojciec czy pielęgniarka w przychodni, zawsze pod nosem pomrukują "niziutko, oj niziutko".

Jeszcze z liceum pamiętam, że pani od WF-u wspominała coś o prawidłowym stosunku 3/30/130 czyli 3 razy w tygodniu przez 30 minut tętno na poziomie 130.

W zeszłym tygodniu Poczta Polska sprawiła, że miałam raczej 7/720/200.

A wszystko przez moje ambitne i oszczędne podejście do kwestii zaproszeń, które postanowiłam zrobić sama.

Na wiadomym serwisie aukcyjnym znalazłam idealny rozmiar i kolor.

Wpłaciłam pieniądze, miły pan sprzedawca wysłał maila, że koperty wysłane. Minęło 1,5 tygodnia. Przesyłki nie ma.

Ponieważ miesiąc wcześniej poczta zgubiła paczkę, w której był prezent na gwiazdkę dla mojej mamy, nie czekałam i zaczęłam dzwonić.

Zaczęło się odsyłanie od Annasza do Kajfasza. "Takiego numeru nadania nie ma w bazie". "Z tej placówki na pewno nie była wysłana taka paczka". Pod koniec dnia miałam kartkę zapisaną kilkunastoma numerami telefonu. Zrezygnowana spisałam koperty na straty i zaczęłam się zastanawiać, gdzie w mojej okolicy jest papierniczy.

W tajemniczy sposób paczka odnalazła się po 3 dniach z wydrukowanym numerem nadania, którego "nie było w bazie" oraz z pieczątką placówki, z której "na pewno nie była wysyłana".

Magia.

15:36, icona.vera
Link Komentarze (1) »
niedziela, 20 stycznia 2008
Do trzech razy sztuka

Wczoraj odbyła się III Wielka Wyprawa Po Suknię im. Bridezilli.

Wyłuszczyłam pani sprzedawczyni jaką mniej więcej suknię chcę, a jakiej nie chcę na pewno, a ona tylko spojrzała na mnie i przyniosła dokładne przeciwieństwo wymarzonego modelu.

Chciałam suknię na ramiączkach - jest odcięta.
Chciałam suknię bez trenu - jest przynajmniej 0,5 metra, a jakże.
Nie chciałam sukni przesadnie zdobionej - nie znajdziesz 2 cm2 bez cekinów i koralików.

I wiecie co?

Jest idealna.

07:43, icona.vera
Link Komentarze (3) »
wtorek, 15 stycznia 2008
Due to public demand
 
Nie. Nam się nie nudzi i nie będziemy robić takiego "show".
Chyba, że po trzecim kieliszku wina przypomnę sobie układ do "Ice Ice Baby".:>
15:04, icona.vera
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 stycznia 2008
Buraczki w sosie własnym

Bridezilla wie, że biel ani nawet creme ecru nie komponują się zbyt dobrze z cerą w odcieniu blado-zielonym, której jest (średnio) dumną właścicielką.

Wieść gminna niesie, że parę minut na solarium poprawia humor i pomaga przegonić zimową deprechę. Po prostu przyjemne z pożytecznym.

Humor był poprawiony przez około 15 minut po wyjściu z kabiny. Zamiast zielonkawego moja skóra ma teraz kolor buraczkowy. I boli. Oj.

BTW: Czy ktoś kojarzy podobną suknię, tyle że bez trenu?

09:39, icona.vera
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2